"W morze... Gdynia 1926-2026".
Na fotografiach z portu i placów budowy, na obrazach przedstawiających dźwigi, koparki i robotników widać miasto w trakcie powstawania. To niezwykłe, bo Gdynię można obserwować niemal od samego początku jej narodzin. Najpierw pojawia się projekt, potem błoto i budowa. Później port. A dopiero potem miasto. Mnie fascynowało zwłaszcza to błoto, z którego wyłaniała się Gdynia. To trochę jak stworzenie czegoś z niczego. Bardzo twórcze i bardzo kreatywne. W części reportażowej można zobaczyć kilka fotografii prasowych przedstawiających przede wszystkim piach i błoto. Aż się nie chce wierzyć, że dało się to pokonać i to w tak krótkim czasie. Patrząc na te zdjęcia, ma się wrażenie, że Gdynia właściwie nigdy nie przestała rosnąć, że ten rozwój wpisany jest w jej trwanie. Jakby wciąż była w trakcie narodzin, wciąż się rozwijała, zmieniała i szła dalej. I mam poczucie, że to jeszcze nie koniec tej historii. Że ona nadal trwa i nadal zmierza „w morze”.
Zapraszamy do przeczytania całego wywiadu, który dostępny jest tu - w najnowszym numerze "Gazety Uniwersyteckiej".
Wystawę można obejrzeć w Bibliotece Głównej w sali wystawowej 1.21 na I piętrze do 8 maja.
Kuratorka wystawy: Katarzyna Wawrzynkowska
Oprawa graficzna: Dominika Skutnik
fot. Marietta Tiszbein